Pogoda w Polsce

Za Zachodem, ale przed eks-demoludami

Rozmowa z Bartoszem Danielem, prezesem firmy Daniel Tourist z Sosnowca o kondycji rynku przewozów autokarowych w Polsce.

bd_rt_2011

Czy na rynku przewozów autokarowych w Polsce istnieje konkurencja, i jak by ją Pan ocenił?

Oczywiście ta konkurencja istnieje, przy czym podzieliłbym ten rynek na dwa zasadnicze segmenty. Pierwszy stanowią firmy dysponuj±ce lepszej klasy autokarami, które wykonują przewozy na dalsze trasy, również zagraniczne. Drugi, przedsiębiorstwa posiadające gorsze pojazdy, poruszające się na trasach lokalnych do 100-150 km. W tym drugim segmencie panuje znaczna konkurencja, ponieważ tych firm jest dużo. Oferują niższe ceny, ponieważ jakość usług jest niższa. Tymczasem pierwszy segment, do którego i my należymy, musi siłą rzeczy mieć wyższe stawki. Spowodowane jest to nie tylko standardowymi kosztami, jakimi są ceny paliwa czy wynagrodzenie kierowców, ale wysokimi kosztami kredytów i leasingów. I w tym segmencie działa kilkanaście firm, również ze sobą rywalizuj±cych. Przy czym warto podkreślić, że na ten rynek nie jest łatwo wejść, gdyż do tego potrzebny jest znaczny kapitał.

Jakiego rzędu?

Co najmniej kilkuset tysięcy, a ściślej koło miliona złotych. Przy czym pieniądze to jeszcze nie wszystko. Ten rynek opiera się przede wszystkim na wysokim stopniu zaufania między przedsiębiorstwem wynajmuj±cym swoją flotę a biurem podróży i jest ono budowane latami. Na zaufaniu bowiem polega chęć powierzenia bezpieczeństwa swoich klientach przewoźnikowi. Jeśli tym klientom w czasie drogi coś się stanie, to ucierpi nie tylko reputacja organizatora imprezy, ale i przewoźnika.

Ilu jest w tym segmencie liderów?

Jest to grupa 3-5 firm dysponuj±cych kilkunastoma autokarami oraz 2-3 firmy posiadające flotę liczącą ponad 20 pojazdów. Są to głównie firmy z południa Polski i okolic Warszawy.

Czy ma Pan uwagi krytyczne do obowiązujących przepisów drogowych?

Nie mam żadnych zastrzeżeń do obowiązujących przepisów. Uważam, że 95% wypadków autokarowych jest wynikiem ludzkiego błędu. Jestem też zadowolony z regularnych kontroli drogowych, jakim poddawane są autokary przewożące młodzież. Nasze autokary poddawane są na drogach takim kontrolom kilka razy w tygodniu i sprawdzana jest nie tylko trzeźwość kierowcy, ale układ hamulcowy i stan zawieszenia. Niestety, autokary przewożące dorosłych nie są już tak sprawdzane, tylko raz na pół roku mają obowiązek kontroli w stacji diagnostycznej.

A jak Pan ocenia nasz rynek autokarowy na tle innych krajów UE?

W stosunku do Niemiec, Francji czy Belgii jesteśmy o kilka lat w tyle. Firmy z wymienionych przeze mnie krajów mogą sobie liczyć wyższe stawki za kilometr, ponieważ ich turystów na to stać. My, w większości przypadków, balansujemy na granicy opłacalności. Oznacza to, że na co dzień radzimy sobie dobrze, ale w przypadku poważniejszej awarii autokaru, kiedy trzeba by było klientom zapewnić noclegi i wyżywienie na dłuższy czas, mielibyśmy już problem. Z kolei w stosunku do firm działających w dawnych krajach socjalistycznych, jak Węgry, Czechy i Słowacja oraz byłych republikach radzieckich jesteśmy w lepszej sytuacji.

Rozmawiała Anna Kłossowska

Firma Daniel Tourist istnieje na rynku od 22 lat, posiada 16 dalekobieżnych autokarów, większość piętrowych, własną stację serwisową oraz dużą grupę doświadczonych kierowców. Obsługuje klientów z terenu całej Polski, zarówno na trasach krajowych jak i zagranicznych.

Artykuł pochodzi z czasopisma Rynek Turystyczny 01/2011